I szczerze, uwielbiam ich wygłupy i sama dołączam do żarcików i tekstów dnia. Jest to moja forma interakcji z moimi dziećmi i po prostu zabawy.
Za każdym razem jestem niesamowicie miło zaskoczona, jak wszędzie spotyka się to ze strony innych ludzi z uśmiechem i radosną interakcją. Ktoś mógłby być zaskoczony, że w urzędzie moje dzieci cieszą się i śmieją, a w tym nagle wtóruje im Pan ochroniarz robiąc żarty, pani urzędniczka dająca im czekoladkę oraz po prostu ludzie, którzy przyszli do urzędu, żartują z nimi.
W sklepie, kiedy głośno się śmieją, jeżdżą wózeczkami dla dzieci, staruszki śmieją się z nimi i zaczepiają mnie, mówiąc, że są cudne.
Kiedy przed sklepem siedzimy na parkingu, młodsza- 3 latka bez butów, pijemy sok. A przechodnie nas zaczepiają i żartują.
I mimo, iż to wiem, to zarazem jest to niesamowicie miłe dla mnie, że ich naturalność, w innych wzbudza uśmiech, uprzejmość.
I tak jest codziennie, gdziekolwiek jesteśmy, lotnisko, sklep, urząd, jakiekolwiek miejsce. A najpiękniejsze jest to, że mamy dobrą zabawę. Jaki jest sekret? naturalna radość i wiedzenie, że to jest ok, że dzieci są dziećmi 🙂